Parafia Podwyższenia św. Krzyża w Łodzi
In hoc signo vinces
Homilia 14-09-2010

Święto Podwyższenia Krzyża Świętego -14.09.2010

Tak bowiem Bóg umiłował świat,

 

 

że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne

Kaplica św. Krzyża w Licheniu położona jest w dolnej części kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej. Można do niej wejść od strony Golgoty. W ołtarzu znajduje się krucyfiks, z którego losami związana jest niezwykła historia.

Podczas II wojny światowej w parafialnym kościele św. Doroty hitlerowcy urządzili szkołę dla chłopców z Hitlerjugend. Młodych Niemców zaprawiano w okrucieństwie. Ci, którzy pamiętają tamte czasy mówią, że szczególnie celowała w tym Berta Bauer – wychowawczyni chłopców. Kiedy w lipcu 1944 roku chłopcy zaczęli się skarżyć, że w kościele ,,coś ich straszy’’ wymierzyła z pistoletu i strzeliła do krucyfiksu. „Gdyby Bóg istniał, powinien natychmiast mnie ukarać” – powiedziała. Kilka godzin później, kiedy jechała na stację kolejową do Konina, przelatujący samolot - prawdopodobnie niemiecki, ostrzelał jej wóz. Berta Bauer zginęła na miejscu.

Wiele lat po wojnie znieważony krzyż, z wyraźnymi śladami po kulach, zawisł w ołtarzu Kaplicy św. Krzyża. Krucyfiks cieszy się ogromną czcią wiernych. Nie sposób wyjechać z Lichenia, nie uklęknąwszy przed nim.

Krzyż św. Jadwigi na Wawelu. W latach osiemdziesiątych czternastego wieku przewieziono tę piękną rzeźbę do Krakowa. Figura Chrystusa została wykonana w Czechach lub na Węgrzech i przybyła do Polski prawdopodobnie wraz z Jadwigą. Umieszczono ją na ścianie przy wejściu do zakrystii i tam wisi do chwili obecnej. Figura jest piękna. Wykonano ją z drzewa lipowego. Artysta znał doskonale anatomię człowieka. Ukazał Chrystusa martwego. Agonia już się skończyła. Przeżywał ją Chrystus z godnością, a każda jej sekunda była dobrowolnie składaną Bogu ofiarą aż po "wykonało się".

Pustkowo, miejscowość wypoczynkowa nad morzem k/Rewala- znajduje się tu replika Krzyża Papieskiego z Giewontu. Ponad 20-metrowy żelazny krzyż ustawiono 14 maja 2007 roku, a poświęcony został 26 maja 2007 roku

Znakiem wspólnym dla chrześcijan jest znak krzyża. Oprócz tego, że krzyż jest znakiem chrześcijaństwa ma on także dodatkowe znaczenie, w Mszaliku Benedyktyńskim możemy spotkać stwierdzenie, że jest on znakiem zwycięstwa Chrystusa nad szatanem i śmiercią. Krzyż jest także symbolem odkupieńczej mocy cierpienia i pojednania między Bogiem a człowiekiem.

„Dzisiaj idą czasy nowe i trzeba nowych ludzi, ludzi odnowionych mocą Bożą, ludzi wielkiej wiary, aby we właściwy sposób sprostać wymaganiom” mówił abp Józef Michalik, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski podczas mszy świętej kończącej Nawiedzenie Królowej Polski w znaku jasnogórskiego Obrazu w archidiecezji łódzkiej. W życiu ludzi wierzących ważne są także znaki wiary, ujawniane także w życiu publicznym i społecznym. Ważny jest budynek kościoła, przydrożny krzyż”. „Krzyż nie może być wstydliwie chowanym przedmiotem, co o wierze przypomina. Krzyż to święty znak, który mnie samego oznacza. To mnie przecież Chrystus przez swój krzyż odpuścił grzechy i włączył do Kościoła i posłał głosić Ewangelię całemu światu. I mam obowiązek to czynić pokornie, ale zdecydowanie i otwarcie, w dodatku wszystkim ludziom. Mam też obowiązek pamiętać, że wiarę i moc krzyża sprawdza życie według wskazań Ukrzyżowanego”.

Jezus Chrystus wychodzi na spotkanie człowieka każdej epoki, również naszej. On – Syn Boży, przez fakt historycznego Wcielenia zjednoczył się z losem każdego człowieka. Przychodzi, aby nadać sens naszej ludzkiej egzystencji. On sam o sobie powiedział: „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem” (J 14, 6). Ta Droga prowadzi nie tylko przez cichy, rodzinny Nazaret, ale wiedzie przez ludzkie zdradliwe i sprzedajne serca, upadki na ulicach Jerozolimy, przez wzgórze Trupiej Czaszki. Prawie dwa tysiące temu na naszej planecie został ustawiony Krzyż, jedyny w swoim rodzaju gigantyczny drogowskaz. Krzyż towarzyszy wszystkim najważniejszym wydarzeniom naszego życia. Znaczymy nim nasze czoła, piersi. Stawiamy go przy naszych drogach, ścieżkach. Można go spotkać na górskim szczycie i na rozstaju polnych dróg. Znaczymy nim miejsca pamięci narodowej, stawiamy na grobach naszych zmarłych. Ramiona Krzyża rozpostarte między ziemią a niebem przemawiają do człowieka w sposób wielkoraki. Zawsze jednak znamionują wysiłek, dążenie do góry, pokonywanie trudności, które kładą się w poprzek naszych życiowych dróg. Krzyż oznacza więc zmaganie i walkę, poświęcenie i miłość, oznacza śmierć, ale i życie. Jest znakiem chrześcijańskiej nadziei.

Krzyż będąc zarazem symbolem chrześcijaństwa jak i symbolem cierpienia. Niewątpliwie cierpienie jest elementem, do którego ustosunkowuje się nasza wiara, pokazując, że może przynieść pozytywne owoce. Nie mamy tu jednak do czynienia z szukaniem cierpienia by z jego przeżywania czerpać swoistego rodzaju przyjemności. Cierpienie jest stałym elementem ludzkiej egzystencji, czy się to człowiekowi podoba czy nie. Prędzej czy później każdy człowiek musi się w swoim życiu z nim zetknąć. W związku z tym, że nie można go uniknąć pozostaje nam ludziom odpowiednio go przeżyć. W życiu spotykamy różne formy cierpienia, może ono wynikać z choroby naszego ciała. Wtedy podejmując leczenie jednocześnie możemy ofiarować cierpienie w jakieś intencji. Nadajemy w ten sposób religijny sens cierpieniu.

Dla człowieka głęboko wierzącego choroba, kalectwo, cierpienie nie urasta do wielkiej tragedii życiowej, pod warunkiem, że potrafi wykorzystać ból dla dobra duchowego własnego i drugich, o czym mówi pieśń kościelna: „Kto krzyż odgadnie (zrozumie), ten nie upadnie (nie załamie się) w boleści sercu zadanej”. Albo powiedzenie: Kogo Pan Bóg kocha temu krzyże daje, a kto je przyjmuje szczęśliwym zostaje. (spotkanie - dwie chore w Domu Opieki Społecznej; łańcuszek cierpienia chorych mocą działalności Sióstr Misjonarek Miłości)

Krzyż jako cierpienie nie jest dziełem dobrego Boga, ale zjawił się na ziemi jako następstwo grzechu, czyli nieposłuszeństwa rodzaju ludzkiego. Dźwigając krzyż swoich boleści z poddaniem się woli Bożej, wynagradzamy za swoje winy i upadki innych ludzi, łącząc się z cierpieniami Chrystusa na krzyżu, jak Maryja Współodkupicielka.

Pomocą i wzorem człowieka wiary i człowieka Kościoła jest MARYJA. Zawierzył Jej sługa Boży Jan Paweł II: TOTUS TUUS – cały Twój Maryjo.

Sługa Boży Jan Paweł II tak napisał o cierpieniu: Każde ludzkie cierpienie, każdy ból, każda słabość kryje w sobie obietnicę wyzwolenia... Nie ma cierpienia, z którego Bóg nie mógłby wyprowadzić większego dobra. Nasz wielki Rodak bowiem od najmłodszych lat dźwigał swój krzyż – śmierć matki, ciężką pracę w kamieniołomach w czasie okupacji hitlerowskiej. On niósł krzyż za Jezusem podążając Jego śladem, słuchając Jego słów: „Kto chce pójść za Mną ... niech weźmie krzyż swój” (Mt 16, 24). Chętnie przyjął krzyż obowiązków kapłańskich, biskupich i na Stolicy Piotrowej.

22 października 1978 roku, w dniu inauguracji pontyfikatu, gdy na Placu św. Piotra nie milkły brawa, Ojciec Święty nagle uniósł wysoko – najwyżej, jak potrafił – swój pastorał w kształcie krzyża, jakby chciał w ten sposób zakrzyknąć do świata: „Wszystkie brawa dla Niego”.

25 marca, w Wielki Piątek 2005 roku, łącząc się z Drogą Krzyżową odprawianą w Koloseum Jan Paweł II obrócił duży, drewniany krzyż ku sobie w ten sposób, aby mógł przylgnąć do Ukrzyżowanego i tak trwał…Zjednoczony. Bez słowa. Już nie miał sił ukazać Krzyża innym. Już tylko się z Nim zjednoczył… A potem się okazało, że w tym milczącym zjednoczeniu On sam – zdruzgotany cierpieniem jak Mistrz – stał się najwymowniejszym wołaniem nie tylko do Kościoła, ale do całego świata.

Siłę dla siebie znajdował Jan Paweł – jak zaznaczył Benedykt XVI – w miłości Boga, gdyż tylko Boże Miłosierdzie jest w stanie postawić granice złu. Często polecał się Matce Kościoła. Nie ma cierpienia, z którego Bóg nie mógłby wyprowadzić większego dobra – nauczał nasz Papież. To dobro dziś owocuje już na ziemi. Tysiące pielgrzymów garną się do jego grobu i wołają: „Subito Santo!”. To dobro zostało słowami Jana Pawła II zasiane w sercach zatwardziałych i wydało owoc.

(Jan Paweł II Zakopane, Wielka Krokiew, 06.06.1997) Ojcowie wasi na szczycie Giewontu ustawili krzyż. Ten krzyż tam stoi i trwa. Jest niemym, ale wymownym świadkiem naszych czasów. Rzec można, że ten jubileuszowy krzyż patrzy w [stronę] Zakopanego i Krakowa, i dalej: w kierunku Warszawy i Gdańska. Ogarnia całą naszą ziemię od Tatr po Bałtyk. (...) nie wstydźcie się tego krzyża. Starajcie się na co dzień podejmować krzyż i odpowiadać na miłość Chrystusa. Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym. Dziękujmy Bożej Opatrzności za to, że krzyż powrócił do szkół, urzędów publicznych i szpitali. Niech on tam pozostanie! Niech przypomina o naszej chrześcijańskiej godności i narodowej tożsamości, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, i gdzie są nasze korzenie. Niech przypomina nam o miłości Boga do człowieka, która w krzyżu znalazła swój najgłębszy wyraz.

Legenda: Pewien zakonnik niósł ze studni do swego klasztoru wiadro wypełnione wodą. Przy każdym kroku woda nalana po sam wierzch rozlewała się po ziemi. Spotyka go jakaś kobieta – i dziwi się: jakże wy tę wodę niesiecie? Nie umiecie sobie poradzić? Wzięła dwa kawałki drewna, położyła na powierzchni wody i woda przestała się rozlewać.

Drogi Bracie i Siostro! Może i twoja dusza po sam wierch wypełniona jest cierpieniem i udręką, może i w twoim sercu przelewają się obfite strumienie łez. Rzuć wtenczas te dwa kawałki drzewa, ten obraz Krzyża na wzburzone fale udręki, a uspokoi się serce, ustąpi smutek, powróci jasność i pogoda myśli, przypomnisz sobie, że na swym Krzyżu nie jesteś sam, ale razem z Tobą i dla Ciebie cierpi Chrystus, że jesteś Jego uczniem.

Podwyższenie Krzyża Świętego to dzień, który przypomina o wielkości i głębi tajemnicy Chrystusowej męki, o darze miłości, który codziennie staje się naszym udziałem. Patrzymy na Krzyż z większą wiarą, czyńmy go na sobie tak, aby nas obejmował i podtrzymywał, abyśmy czerpali z niego mądrość i moc, i abyśmy zawsze pamiętali słowa z dzisiejszej Ewangelii: Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Amen




 
Strona główna
Nasza świątynia
Wokół ołtarza
Galeria zdjęć
Wspólnoty
Czytelnia
Ciekawe linki
Archiwum
Kontakt